"Wybrałem idee służenia dziecku i jego sprawie" - J. Korczak


Szkoła Podstawowa w Rogajnach

Aktualności

70-lecie... wspomnienia pani Ireny Rokickiej

07-05-2017

,,Koło zakręciło się, wracam na 70-lecie”

 

Pracę w Rogajnach podjęłam w 1965 roku. Byłam ,,nabuzowana”teorią, szczęśliwa, że zdałam maturę, uskrzydlona do ciężkiej pracy. Był to czas Gminy Rogajny, a Pasłęk był powiatem. Moim pierwszym pracodawcą był pan Stanisław Skrzeczkowski, wysoki zrównoważony mężczyzna. Przydzielono mi do nauczania język rosyjski, muzykę, oraz wychowanie obywatelskie. Wszystkie przedmioty wymagały intensywnej pracy gardłem. ,,Gardłowałam'' tak, że po miesiącu wysiadło mi gardło i nie mogłam powiedzieć ani słowa. Były to czasy zgrzebne ciężkie, ale strasznie fajne. Począwszy od dzieci po rodziców, którzy życzliwie patrzyli i przychodzili do szkoły z uśmiechem. Tę atmosferę wspominam ze wzruszeniem. Wielkim autorytetem w pracy była dla mnie p. Anna Kużel, starsza stażem koleżanka. To właśnie do Niej mogłam zgłosić się o pomoc w pisaniu konspektów, rozkładów. Nie bałam się Jej powiedzieć, że podziwiam Jej zaangażowanie i profesjonalizm. Chętnie dzieliła się ze mną swoim doświadczeniem. Czym innym była teoria, a co innego praktyka. W ferworze pracy konspekty pisałam nie przez trzy, ale przez pięć lat. Zajęcia od rana do nocy. Nie było telewizji, a całe moje życie toczyło się wokół szkoły. Od dzieci uczyłam się zawodu od strony dydaktyki, pedagogiki, nadzoru, a one miały młodą panią, która poświęcała im cały swój czas. W tych latach było coś niepowtarzalnego, magicznego.


Kolega Ryszard Chojnicki zainicjował drużynę harcerską w szkole w Rogajnach, którą później prowadziłam. Cieszyłam się, bo ducha harcerza miałam z liceum, grałam w orkiestrze harcerskiej, śpiewałam w tercecie, a tu w Rogajnach z siłą rozpędu chciałam realizować swoje zdolności i chęci, które były naprawdę wielkie. Harcerstwo było dla mnie okazją do śpiewania i grania. Wówczas z moich pierwszych uczniów utworzyłam szczep ,,Kormoran”. Po latach okazało się, że harcerstwo kształtuje przyjaźnie na całe życie. Na spotkaniu w szkole w Rogajnach po 44 latach od ukończenia ósmej klasy przybyli prawie wszyscy absolwenci rocznika 1969.

To były zupełnie inne czasy, pamiętam ,,dziki biwak z ogniskiem” . Piechotą poszliśmy do Kwitajn, zgodzili się na to uczniowie i rodzice. Nie było wtedy śpiworów, karimat, spaliśmy w szkole w Kwitajnach na słomie. Dzisiaj jest to nie do pomyślenia.

 

Gromada dzieci garnęła się też do chóru, który prowadziłam. W 1976 roku zdobyliśmy w przeglądzie chórów drugie miejsce, a ja w nagrodę fajną wycieczkę. W następnym roku, gdy ja już nie pracowałam w Rogajnach, chór pod opieką pani Stasiewskiej powtórzył sukces i w nagrodę wystąpił na deskach Teatru Jaracza w Olsztynie.Wspominając te czasy, czuję na dnie serca wielkie ciepło i kieruję słowa podziękowania dla wszystkich, którzy ze mną pracowali, rodziców oraz dzieci. Mimo trudnych czasów, przeżycia z pracy w Rogajnach pomogły mi w dalszej pracy zawodowej w Pasłęku. My mimo upływu lat musimy się trzymać. To jest najtrudniejsze. Będąc w Rogajnach nie miałam kłopotów, z którymi dzisiaj zmagają się ludzie. I dlatego było tak pięknie.