"Wybrałem idee służenia dziecku i jego sprawie" - J. Korczak


Szkoła Podstawowa w Rogajnach

Aktualności

70-lecie ... wspomnienia pani Anny Kużel

07-05-2017

 ,,Nigdy nie żałowałam podjętej decyzji”

 

W 1952 roku ukończyłam liceum w Morągu w klasie pedagogicznej. Z wydziału oświaty otrzymałam nakaz pracy w szkole w   Pasłęku. Warunkiem pracy w Pasłęku było to, że jednocześnie musiałabym prowadzić drużynę harcerską. Powiedziałam kierownikowi wydziału oświaty, że nigdy nie miałam nic wspólnego z harcerstwem i chciałabym zamienić się z koleżanką na inną placówkę oświatową. Kierownik wydziału zgodził się i w ten oto sposób trafiłam do szkoły w Rogajnach. W tym czasie boisko szkolne było trasą dla bydła, którą gospodarze przepędzali na skróty swoje krowy. Pan Stanisława Pankala za posadzenie lasu przez uczniów ofiarował szkole żerdzie i słupki. Wówczas kierownik szkoły pan Skrzeczkowski ze starszymi uczniami ogrodził teren szkoły.  Jesienią jeździliśmy na wykopki do PGR- u, a pieniądze zarobione na wykopkach przeznaczaliśmy na wycieczki szkolne.

 Dyrektor pan Stefan Boruszewski razem ze starszymi chłopcami wymurował koło szkoły fontannę, wybetonował również boisko szkolne i zrobiło się nowocześniej. Pamiętam śmieszną scenkę z życia pewnego nauczyciela. Po zajęciach nauczyciel wychowania fizycznego zdjął buty i moczył nogi w fontannie. Po tym fakcie miał poważną rozmowę z dyrektorem Boruszewskim.

Fontanna przy naszej szkole to cecha charakterystyczna Szkoły Podstawowej w Rogajnach, to miejsce wspomnień, zadumy,to nasz szkolny zabytek, który towarzyszy nam każdego dnia. 

 Ciężko było, ale trzy lata trzeba było odpracować, a potem mogłam przenieść się do innej placówki oświatowej. Dostałam propozycję pracy w powiecie nowomiejskim, z którego pochodzę. Odmówiłam, ponieważ związałam się z tym miejscem oraz dziećmi, które były bardzo kochane. 

Jedna decyzja, a w życiu podejmujemy je ciągle, zaważyła nad całym moim życiem. Tak zostałam w Szkole Podstawowej w Rogajnach. Tu spędziłam całe swoje zawodowe życie. Nigdy nie żałowałam tej decyzji. Czułam się tu szczęśliwa, a przede wszystkim spełniona zawodowo wśród wspaniałych ludzi, wśród cudownych i kochanych dzieci. To one czasem przebiegały siedem razy wokół nauczyciela, aby za każdym razem powiedzieć ,, dzień dobry". To dla nich tu zostałam. Praca z nimi była sensem mojego życia.

Czasami w Pasłęku spotykam byłych uczniów . Uśmiechają się, mówią ,, dzień dobry" i zadają mi pytanie: 

- Czy Pani mnie poznaje?

Ja, serdecznie uśmiechając się odpowiadam: 

- Poznaję, poznaję, jakbym mogła nie poznać.

Chociaż minęło już tyle, tyle lat, wspomnienia są jak żywe, jakby to było wczoraj.